Warto dać się wciągnąć, czyli "Morfina" Szczepana Twardocha

  • 6

Tyle mądrych rzeczy powypisywano o „Morfinie” Twardocha: o nawiązaniach, o zabawach z formą, o grach z konwencją. No wystraszyłem się kurczę, że nie dam rady ogarnąć tak ważkiego dzieła. Na szczęście powieść wciągnęła mnie niesamowicie i to pomimo irytującego głównego bohatera, który jak dla mnie sprawiał wrażenie takiego dużego i rozkapryszonego bachora. No miałem ochotę mu porządnego kopniaka załadować, żeby się ogarnął. Chociaż może lepiej nie, bo pewnie poszedłby do mamusi i nasłał na mnie niemieckich żandarmów jak zrobił to swojemu teściowi, gdy ten zabronił mu się widywać z synkiem. Ale jednak nie mogłem mu nie kibicować, gdy z uporem maniaka bronił się przed wciągnięciem w wir wojennej historii, gwiżdżąc przy tym na ułańską fantazję i drwiąc z karykaturalnego patriotyzmu. A to wszystko napisane fajnym stylem (choć niełatwym), przez co narobiłem sobie ochoty na inne rzeczy spod pióra Twardocha. Są tu rozważania o polskości, tożsamości, patriotyzmie i pewnie o paru innych rzeczach, które niejedna mądra głowa wyłapie. Kto jednak zasiądzie do lektury z nadzieję na dobrą (i niegłupią) rozrywkę, będzie się bawił przednio, choć nie zdziwię się jeśli ponarzeka na snująca się końcówkę i w sumie dość przewidywalny i banalny finał.

6 komentarzy :

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Ja "Morfinę" mam w planach. Ale nie wiem kiedy po nią sięgnę.

Paulina pisze...

Ja również mam w planach, ale odkładam na bliżej nieokreślone "później", bo to lektura na refleksję, a póki co skupiam się na lekkich, łatwych i przyjemnych książeczkach.

slavkomir pisze...

Widzę, że na tapecie u Ciebie Ellroy. Ale on chyba do łatwych i przyjemnych nie należy podobno :-). Ja cały czas mam go w bliżej nieokreślonych planach i mam wrażenie, że chyba umyka mi kawał soczystej literatury.

Paulina pisze...

Nie rozumiem tych określeń, że trudny i nieprzyjemny, mi się czytało bardzo łatwo, lekko i przyjemnie :) Też się obawiałam tej książki po recenzjach, ale jak widać nie taki diabeł straszny, a historia jest bardzo ciekawa :)

Księgarka pisze...

Czytałam i jestem pod wielkim wrażeniem. To pierwsza książka Twardocha jaką przeczytałam, ale z pewnością nie ostatnia. Szczególnie podobał mi się zabieg z umieszczeniem głosu kobiety, która opowiadała przyszłe losy niektórych bohaterów.

librophilia pisze...

Hahaha :D ...padłam :D Krótko, zwięźle, na temat ^^
A "Morfina" leży u mnie na półce (tylko nie w tym domu, w którym akurat jestem) i czeka w kolejce aż przeczytam 150 innych pozycji ;]