Biała Wiedźma

  • 2


Pierwsze co przyszło mi na myśl po przeczytaniu „Białej Wiedźmy” to: „O rany, ale tu są drętwe dialogi!”. Wiem, że na papierze naprawdę trudno oddać wrażenie rzeczywistej rozmowy, ale tutaj teksty brzmią jak z jakiejś telenoweli. Rzecz dla mnie to dziwna, bowiem ogólnie widać ze Zalewski ma dryg do pisania. Książkę czytało mi się nieźle, autor mimo natłoku wątków i licznych opisów nie przynudzał, ale na dialogach jednak moim zdaniem poległ całkowicie. Choć w sumie podobno jest to jeden z trudniejszych elementów sztuki pisarskiej, z którym problemy mają nawet starzy wyjadacze, a "Białą Wiedźmą" autor rodem z Kwidzynia dopiero debiutował na rynku wydawniczym.

Jest jednak jeszcze jedna rzecz, która mi nie do końca pasowała, a mianowicie dziwaczna konstrukcja powieści. Najpierw przez 2/3 książki autor serwuje nam thriller, by zamykając wszystkie wątki przejść do części ostatniej, która okazuje się być rasowym horrorem. Niby ci sami bohaterowie, to samo miejsce akcji, ale równie dobrze mogłaby to byc odrębna nowela. Według blurpa wydawca chce widzieć w autorze takiego rodzimego Kinga i były fragmenty "Białej Wiedźmy" które trochę mi książki mistrza przypominały. Kilka razy Zalewskiemu udało się zbudować klimatyczne sceny (ja zapamiętałem zwłaszcza dwie). Ale to nagłe rozdzielenie powieści na dwie nierówne historie trochę zepsuło odbiór całości. Brakowało mi połączenia obu kluczowych wątków: ducha Białej Wiedźmy (choć pojawia się tu i tam to na jej coming out musimy czekać gdzieś przez 500 stron, a przypominam, że jest to postać tytułowa) i seryjnego mordercy, grasującego na Bogu Ducha winnych obywateli stanu Maine (znowu King, hehe :-). Tym samym dostałem dobrą historię, której najbliżej według mnie do thrillera i kiepściutki horror na koniec, co z całości czyni przeciętne czytadło.

Trochę ponarzekałem, ale pewnie kiedyś jeszcze się skuszę na coś pióra Zalewskiego, bo mimo wszystko "Białą Wiedźmę" przeczytałem bez większego bólu i kilka razy mnie nawet wciągnęła.

Zalewski A., Biała Wiedźma, Red Horse 2008.

2 komentarze :

pisanyinaczej.blogspot.com pisze...

Ja otrzymałem książkę w prezencie jakiś czas temu, ale nie spieszę się, aby po nią sięgnąć.

Agnes pisze...

Tak, ode mnie, ja też nie doczytałam, nie moje klimaty :)