Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dennis Lehane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dennis Lehane. Pokaż wszystkie posty

Rzeka tragedii, czyli "Rzeka tajemnic" Dennisa Lehana

  • 4


Naprawdę fajny thriller, który warto przeczytać przed obejrzeniem ekranizacji Eastwooda, żeby dać się zaskoczyć nieśmiertelnemu pytaniu „kto zabił”. Jeśli jednak film się widziało to też warto przeczytać, bo zabójstwo jest tu tylko spoiwem, które po latach ponownie połączy trzech kumpli z dzieciństwa. W czasie śledztwa okaże się bowiem, że incydent z przeszłości stanowi zbyt ogromny ciężar dla całej trójki, by mógł zostać tak po prostu zapomniany. Dawne żale i pretensje skumulują się po latach by nieoczekiwanie dać początek nowej tragedii i chociaż morderca zostanie złapany, to nie poczujemy żadnej ulgi, bo nikt nie jest tu krystalicznie czysty. To nie książka dla amatorów szybkiej akcji, bo nie o pościgi i strzelaniny tu chodzi, lecz o to, co siedzi w głowach bohaterów.

Lehane D., Rzeka tajemnic, Prószyński i S-ka 2008.

#5 Wyspa obłąkanych

  • 4

W USA Dennis Lehane to podobno pierwszorzędna gwiazda literatury spod znaku thrillera i sensacji. U nas, choć wydano większość jego powieści, nie przypominam sobie by któraś z nich okupywała listy bestsellerów. Po lekturze „Wyspy skazańców” nie mogę tego zrozumieć.





Oficer śledczy Teddy Daniels wraz ze swoim partnerem przybywa do zakładu karnego usytuowanego na położonej w Zatoce Bostońskiej wyspie Ashecliffe. Ma tam zająć się tajemniczym zniknięciem jednej z pensjonariuszek i jak to bywa w tego typu historiach śledztwo idzie jak po grudzie.
Przyznaję, że początkowo czytało mi się ciężko. Nie wiem czy to za sprawą tłumaczenia czy po prostu potrzebowałem czasu by wgryźć się w duszną, niemal klaustrofobiczną atmosferę Ashecliffe. Kiedy jednak już mi się to udało, nie mogłem się od książki oderwać. Lehane umiejętnie wodzi czytelnika za nos: podsuwa mu jedne tropy, by za chwilę poddać je w wątpliwość i zaproponować inne w zamian. Atmosferę potęguję dodatkowo miejsce akcji, bowiem Aschecliffe kryje znacznie więcej tajemnic niż typowa placówka karna. Nastrój osaczenia udziela się nie tylko głównemu bohaterowi, ale i czytelnikowi. A Teddy Daniels musi zmierzyć się nie tylko z zagrożeniem czającym się w głębi wyspy, ale i z demonami własnej przeszłości.


„Wyspa skazańców” dzisiaj bardziej znana jest po pretensjonalnym tytułem „Wyspa tajemnic”, a to za sprawą kinowej adaptacji dokonanej przez Martina Schorcese. Lepiej jednak wcześniej sięgnąć po książkę, gdyż cała jej wartość opiera się niesamowitym zakończeniu. To co w finale serwuje nam Lehane, w moim osobistym rankingu jest jednym z najlepszych zakończeń w historii gatunku. Filmu jeszcze nie widziałem. Zakładając jednak, ze wiernie trzyma się swego książkowego pierwowzoru, jego wcześniejszy seans zepsuje nam całą niespodziankę i postawi pod znakiem zapytania sens czytania powieści Lehane’a. A szkoda, bo to wyborna uczta. Polecam.

Lehane D., Wyspa Skazańców, Świat Książki 2004.